Nasze liceum ma wiele zalet. Przede wszystkim wysokie miejsce w ogólnopolskim rankingu i świetna atmosfera.
Ale nie to zachęca absolwentów gimnazjów do składania dokumentów w tej szkole. Trzeba to sobie raz i wyraźnie powiedzieć: to nasze szafki szkolne. Jako jedyne liceum w naszym mieście takie mamy. Są praktyczne i naprawdę wiele pomagają, ale przyznajmy sobie to – przede wszystkim są szpanerskie. Każdy chce się poczuć trochę jak w Ameryce, gdzie takie wyposażenie jest standardem. Każdy film o amerykańskich nastolatkach ma w sobie scenę, gdzie tło stanowią właśnie szafki szkolne. Nie ważne, czy to scena pocałunku czy bójki. Wychodzimy z założenia, że szafki szkolne to centrum uczniowskiego życia. U nas było nieco inaczej. Szafki szkolne były umiejscowione poniżej parteru, czyli tak jakby w piwnicy i stanowiły szatnię. To powodowało, że mało kto zaglądał tam w czasie lekcji. Jeżeli już, to tylko po to, aby wyjąć podręcznik i zmykać na górę. Było jeszcze coś. W przeciwieństwie co schludnych, utrzymanych w czystości amerykańskich szafek, nasze szafki szkolne były całkowicie popisane. I nie było to nawet coś karygodnego. Każdy mógł pomalować i popisać swoją szafkę tak jak chciał, byle by nie zamalował jej numeru.
Brak komentarzy.